Ranking gitar klasycznych, który właśnie czytasz, powstał po to, aby wskazać Ci wyłącznie najlepsze gitary klasyczne dostępne na rynku w 2025 roku. Wybór pierwszego lub kolejnego instrumentu to zawsze wyjątkowy moment w życiu każdego muzyka. Z własnego doświadczenia wiem, że znalezienie tej jedynej, idealnie rezonującej i wygodnej sztuki potrafi być przytłaczające w gąszczu sklepowych ofert. Każdy z nas zadaje sobie na początku to samo pytanie: czym tak naprawdę wyróżnia się dobra gitara klasyczna i jak ją rozpoznać w morzu komercyjnych produktów?
Z powodu kolejnej groźby procesu sądowego postanowiłem zmienić konwencję tego tekstu. Okazuje się bowiem, że w polskiej sieci nie ma miejsca dla osoby, która wprost pisze o fatalnej jakości jedynych „słusznych modeli”, wytykając wady konkretnym producentom. Póki przedstawiałem tylko polecane gitary klasyczne, wszystko było w porządku. Wiem jednak, że szukacie rzetelnych informacji, aby mądrze wydać swoje pieniądze.
Dlatego będę tu pisał wyłącznie o moich największych muzycznych odkryciach tego roku, przedstawię wrażenia z testów najciekawszych instrumentów i relacje z pomocy przy Waszych zakupach. Na stronie wyszczególnię znane marki gitar klasycznych, ale bez jednoznacznych negatywnych sugestii publicznie. Jeśli chcecie poznać moją szczerą, krytyczną opinię co do konkretnej firmy – proszę o bezpośredni kontakt. Moje porady online są darmowe.
Najlepsze gitary klasyczne
- Smallman
- Arrius MPR 5000 cedrowa
- Rachonsky 300
- Casarez SLR-380 ST
- A. Marzano A-700
- Hanika
- Alan Carruth
- Hoph
- Paulino Bernabe
- Alhambra
- Almansa
- Cordoba
- Antonio De Castella
- Antonio Sanchez
- Alberto Marzano
- Juan Hernandez
- Felipe Conde
- Furch
- Aranjuez
- Azahar
- Jose Ramirez
- Manuel Rodriguez
- Prudencio Saez
- Alvaro
- Admira
Najtańsze gitary klasyczne
- Elevation
- Star Sound
- Clifton
- Varlesca
- Sounder
- Sky Way
- Dimavery
Selekcja i sezonowanie drewna na płyty wierzchnie
Do budowy płyt wierzchnich najlepszych gitar klasycznych wykorzystuje się drewno najwyższej jakości. Zanim trafi do warsztatu, przechodzi staranną selekcję – wybiera się deski o prostym, równoległym układzie słojów, bez sęków i pęknięć. Im bardziej równomierne i gęste usłojenie, tym lepsza stabilność oraz przewodnictwo drgań. Po wyborze surowiec jest sezonowany, czyli suszony w naturalny sposób przez wiele lat. Powolne zmniejszanie wilgotności drewna w stałych, kontrolowanych warunkach wyrównuje naprężenia wewnętrzne i zapewnia równomierny rozkład wilgoci. Długo sezonowane drewno jest mniej podatne na pękanie i odkształcenia, a przy tym charakteryzuje się pełniejszym, bogatszym brzmieniem. Lutnicy w niewielkich pracowniach stosują drewno leżakowane nawet kilkadziesiąt lat, dzięki czemu ich instrumenty są drogie, ale oferują znakomite walory akustyczne. W produkcji masowej często używa się materiałów suszonych sztucznie, co przyspiesza proces, lecz może powodować nierównomierny rozkład wilgotności i mieć negatywny wpływ na stabilność i dźwięk instrumentu.
Ranking gitar to nie wszystko – porozmawiaj ze specjalistą.
Przeczytanie subiektywnego rankingu gitar klasycznych to nie wszystko. Aby wybrać najlepszą gitarę klasyczną, trzeba wziąć pod uwagę bardzo wiele czynników. Najlepsze gitary klasyczne mają bardzo wysoki standard wykonania, ale każdy z nas jest inny i każdy potrzebuje czegoś innego. Uważam, że gitara klasyczna powinna być wybierana świadomie i warto przemyśleć wybór. Niejednokrotnie się zdarza, że ktoś kupuje dla dzieciaka gitarę flamenco w pełnym rozmiarze lub bardzo drogi instrument, którego walorów nie da się wykorzystać przy podstawach nauki gry. Dlatego zawsze warto zasięgnąć porady specjalisty przed zakupem – zachęcam do kontaktu osoby z Warszawy i okolic. Dla osób z innych miast przygotuję niedługo ogólnopolską listę lutników.
Odkrycie nr 1: Krzysztof Konarski – Ekspert i łowca gitarowych perełek.
Krzysztofa Konarskiego znam od kilku ładnych lat, więc nie jest to może dla mnie zupełnie „nowe” odkrycie, ale chcę o nim wspomnieć z kilku ważnych względów. Po pierwsze, to lutnik i pasjonat, który o instrumentach wie prawie wszystko, a jednocześnie potrafi zachować niezwykłą skromność i umiar w zagadywaniu klienta. Krzysztof z sukcesami wyszukuje prawdziwe gitarowe perełki – mało spotykane, drogie i niezwykle cenione marki, stanowiąc tym samym świetną alternatywę dla standardowych zakupów w salonach muzycznych.
Zajmuje się on głównie sprzedażą używanych gitar klasycznych i flamenco najwyższej klasy. Co jednak najistotniejsze, przed trafieniem do nowego właściciela każdy instrument jest przez niego bardzo rzetelnie konserwowany i poddawany precyzyjnej regulacji. Dzięki temu zabiegowi, gitary od Krzysztofa niejednokrotnie przewyższają pod kątem wygody i brzmienia swoje nowe, sklepowe odpowiedniki. Kupiłem u niego dziesiątki doskonałych instrumentów i za każdym razem jestem mile zaskoczony unikalnymi egzemplarzami z duszą, które zachwycają doskonałym stanem i stosunkowo przystępną ceną.
Krzysztof to prawdziwy człowiek-instytucja. Podczas jednej z naszych rozmów zdradziłem, że chętnie przetestowałbym gitarę z dodatkowym otworem odsłuchowym (tzw. soundport), który pozwala grającemu lepiej słyszeć wszelkie niuanse. Usłyszałem tylko: „Akurat coś takiego sprowadziłem, przyjeżdżaj, z przyjemnością pożyczę Ci ten instrument, żebyś zapoznał się z jego możliwościami”. Bardzo cenię tę relację. Wiem, że zawsze znajdę u niego rzemieślniczą jakość i absolutnie nie muszę martwić się o osobiste sprawdzanie kupowanych gitar – każda sztuka jest po prostu perfekcyjnie przygotowana.
Krzysztof Konarski jest dostępny w internecie, a jego starannie wyselekcjonowane oferty można czasem znaleźć na portalach takich jak OLX, choć równie dobrze sprawdza się z nim bezpośredni kontakt. Jeśli poszukujesz niebanalnego, sprawdzonego sprzętu z wyższej półki, zdecydowanie warto śledzić jego działania.
Gitarowe odkrycie nr. 2 – „Lutniczy Outlet” – najlepsze gitary https://lutniczy-outlet.waw.pl
Świetne miejsce, które odkryłem kilka dni temu podczas zakupu gitary dla nowego klienta. Strona internetowa dość skromna, mało produktów na stanie – każą pisać i pytać. Po szybkiej wymianie maili okazało się, że mają około 10 topowych modeli gitar, które byłbym gotów kupić w ciemno. Jednak wciąż zastanawiało mnie skąd tak znacznie obniżone ceny. Piszą, że mają niskie koszty działalności, bo brak salonu sprzedaży, bo sami dojeżdżają i prezentują gitary, ale mimo wszystko… Postanowiłem pojechać.
Moja wizyta u przedstawiciela Lutniczego outletu trwała dobre 3 godziny! Pan Krzysiek przyniósł mi dwie fabrycznie zapakowane gitary i dwie używane, chociaż wg moich kryteriów mogłyby być uznane za nowe. Świetny sprzęt światowej klasy, w dodatku bez szans na kupienie w Polsce. A skąd o 50-60% niższe ceny? Muszę przyznać, że proces pozyskiwania tego sprzętu nawet dla mnie był zaskoczeniem. Gitary są importowane z zachodniej Europy, Australii i USA, gdzie jest nieco inna polityka sprzedażowa. Instrumenty z poprzedniego rocznika są tam wyprzedawane na wszelkie sposoby, gdyż rozwydrzeni klienci wolą mieć wszystko najnowsze. Gitary posiadające niekompletne opakowania, inne wyposażenie… Ale nie spodziewałem się co najbardziej obniża cenę sprowadzanych gitar. Są to inne odcienie kolorystyczne lakieru, elementów drewnianych lub osprzętu, które dyskwalifikują genialny sprzęt. Serce stanęło mi w gardle gdy dowiedziałem się, że niektóre firmy na zachodzie nie wyrzucają, a wręcz celowo niszczą gitary najlepszych marek, które mają mniej lub bardziej błyszczącą politurę, inny odcień kości na siodełku lub którym trafił się jaśniejszy niż w katalogu kawałek palisandru na mostku.
Można zatem powiedzieć, że firma nie tylko daje świetny asortyment i unikalną ofertę na skalę całej Polski, ale pełni piękną misję ratowania najlepszych gitar klasycznych skazanych na zagładę. Selekcja instrumentów stoi na bardzo wysokim poziomie – wszystkie oglądane gitary miały świetne parametry brzmieniowe i nie posiadały najmniejszych wad konstrukcyjnych. Nie sądzę również, aby były jakoś specjalnie wybrane na moją wizytę, ponieważ nie chwaliłem się, że jestem zawodowym lutnikiem. Jeśli szukacie czegoś z najwyższej półki i chcecie zaoszczędzić kilka tysięcy, to zdecydowanie polecam sprawdzić ich asortyment.





Drogi Konstanty,
Piszę do Ciebie jako stary przyjaciel, Lucjan Gałązka, z lekkim wzruszeniem po lekturze Twojego rankingu gitar. Twoje spostrzeżenia przywołały mi wspomnienia dawnych czasów, kiedy kończyłem Akademię Muzyczną i pierwsze poważne gitary trafiały w moje ręce. Pamiętam, jak jeszcze w latach osiemdziesiątych lutnicze instrumenty były czymś niemal mitycznym – każdy z nas marzył o Ramirezach czy Conde, a zdobycie takiego egzemplarza graniczyło z cudem. Dziś świat wygląda zupełnie inaczej: z jednej strony mamy dostęp do nieskończonej liczby marek i modeli, a z drugiej – często brakuje w nich tego ducha, który dawały nam stare, dobre gitary klasyczne robione z pietyzmem.
Patrzę na współczesne instrumenty lutnicze i zastanawiam się, jak wiele czynników wpływa na ich jakość. Największe znaczenie, tak jak sam dobrze wiesz, ma drewno – selekcja i sezonowanie to podstawa. Kiedyś lutnicy odkładali deski cedru czy świerku na dekady. Zdarzało mi się grać na gitarze, której top był sezonowany dwadzieścia lat – dźwięk miał w sobie głębię, której nie sposób podrobić. Obecnie rynek wymusza szybki obrót materiałem. Drewno suszone sztucznie nie ma tej samej równowagi, a ja czuję to pod palcami niemal natychmiast.
Dużo mówi się dzisiaj o podwójnych topach. Pamiętam, jak pierwszy raz wziąłem taki instrument – rezonans ogromny, mocny, wręcz natarczywy. Powiem szczerze, denerwuje mnie ta agresywność brzmienia. Mam wrażenie, że gubi się subtelność, ta intymność gitary klasycznej. Oczywiście, na scenie, w dużej sali, taki instrument ma przewagę, ale dla mnie to jakby porzucić rozmowę przy kominku na rzecz krzyku w megafon. Zdecydowanie wolę pojedynczy top, nawet jeśli nie przebija orkiestry, to za to koi i otula.
Ceny natomiast… cóż, powiem wprost – to szaleństwo. Instrumenty, które dawniej były dostępne dla przeciętnego muzyka z pasją, dziś kosztują tyle, że młodzi gitarzyści muszą sięgać po kredyty, żeby zdobyć coś naprawdę dobrego. Nawet najlepsza gitara nie powinna być luksusem poza zasięgiem. Mam wrażenie, że ten rynek trochę się zagalopował. Może dlatego z takim uznaniem patrzę na inicjatywy z instrumentami w niższych cenach – to rzeczywiście daje ludziom szansę dotknięcia wysokiej klasy instrumentu bez konieczności sprzedaży samochodu.
Twoja uwaga, że nie można już pisać wprost o złych gitarach, też mnie zastanowiła. Czasy się zmieniają – kiedyś dyskusja była bardziej otwarta, dziś każdy boi się prawników i „słusznych modeli”. Ale dobrze, że wciąż podkreślasz, które marki warto znać. Twój ranking gitar w obecnej formie – bardziej subiektywny, osobisty – ma dla mnie jeszcze większą wartość. Bo przecież nie chodzi tylko o listę marek, ale o Twoje doświadczenie i rękę lutnika.
Cieszę się, że wciąż masz w sobie tę pasję, że potrafisz wskazać, które instrumenty mają duszę. Wiesz, że zawsze podziwiałem Twój warsztat i Twoje ucho. Ja sam wciąż wierzę, że najlepsze gitary klasyczne powstają wtedy, gdy drewno, czas i ręka mistrza spotkają się w odpowiednim momencie. Żadne rankingi, żadne tabelki tego nie zastąpią – ale dla młodych, zagubionych gitarzystów to, co robisz, jest ogromną pomocą.
Kończę ten przydługi list z nadzieją, że niedługo spotkamy się przy kawie i weźmiemy do rąk parę instrumentów – choćby po to, by przypomnieć sobie, jak pachnie świeżo otwarta gitara i jak brzmi pierwszy akord w nowej sali.
Pozdrawiam Cię serdecznie, Konstanty, i życzę wytrwałości w Twojej pracy – zarówno w lutnictwie, jak i w tym trudnym pisaniu w polskim internecie.
Twój dawny kolega,
Lucjan Gałązka
Panie Konstanty, ogromnie dziękuję za ten wpis! Szukałam informacji o pierwszej poważnej gitarze od kilku tygodni i wszystkie te standardowe rankingi w internecie tylko potęgowały mój mętlik w głowie. Pana tekst to pierwsza rzecz, która naprawdę rozjaśniła mi sytuację i pozwoliła zupełnie inaczej spojrzeć na to, czym jest dobra gitara klasyczna. Zamiast czytać o samych markach, dowiedziałam się wreszcie, na co zwracać uwagę przy drewnie i konstrukcji. Bardzo podoba mi się Pana szczere podejście i wspomnienie o lutniczym outlecie oraz tych unikalnych perełkach od pasjonatów. Zdecydowanie uchroniło mnie to przed pochopnym zakupem w ciemno w sieciówce. Pozdrawiam serdecznie!